Pod koniec sierpnia pojechałem do Verdun zobaczyć miejsce jednej z największy bitew I wojny światowej i tym samym zamknąć kilkuletnią obsesje myślenia o tamtej wojnie czymś w rodzaju osobistej cmentarnej pielgrzymki. W mieście zaplanowano szereg atrakcji, których zwieńczeniem miała być rekonstrukcja historyczna z udziałem ponad tysiąca osób z 18 krajów. Chciałem tam być. Chciałem też przełamać impas w niepisaniu i gdzieś po cichu marzył mi się jeden z tych solidnie napisanych artykułów ze zdjęciami i wypowiedziami bohaterów pisanych kursywą. Coś co spokojnie można by opublikować w jednym z tych fajnych światopoglądowych tygodników, a później napawać się widokiem swojego nazwiska w spisie treści kartkując pismo podczas nocnych wypadów na BP po zimny Okocim w puszce.

Ostatecznie jednak zrobiłem tylko kilka nieostrych zdjęć i nie przeprowadziłem żadnego wywiadu.

Kontynuuj Czytanie "Kości"